Przedstawiciel naszej redakcji trafił na ślad podziemnego miasta, wykutego na rozkaz Hitlera w skałach pod Głuszycą. W towarzystwie niemieckiego inżyniera Dolmusa, który był zatrudniony przy budowie podziemnych urządzeń, zwiedza labirynt korytarzy i bunkrów.

W podziemiach i w pobliżu lochów znajduje 10 milionów worków cementu, 2.000 wagonów cegieł, wiele żelaza, maszyn itp. Następuje zwiedzanie ostatniej części. Co się tam znajduje?
W ostatnich latach wojny chociaż Niemcy zrażeni byli niepowodzeniami na froncie - nie tracili jednak wiary w ostateczne zwycięstwo. Wytworzył się wśród nich mit o nowej broni, jaką "Fuechrer" zaskoczy i zmiażdży przeciwnika. Mówiono powszechnie o broni bakteriologicznej i atomowej. Mieszkańcy Głuszycy, widząc postępujące szybko prace nad gigantycznym podziemnym miastem - szeptali pomiędzy sobą, że mieścić się tu będą z pewnością " zakłady atomowe".
KRUPP PRZEJMUJE FABRYKĘ
Głuszyca dzieli się na dwie części połączone ze sobą szosą, idącą z Wałbrzycha w kierunku Kłodzka. Jest więc Głuszyca Górna, Środkowa i Dolna. Po obydwu stronach szosy rozłożyły się ogromne zakłady przemysłu bawełnianego, zatrudniające w czasie wojny większość mieszkańców trzech Głuszyc. Życie tych ludzi upływało pomiędzy pracą w fabryce, domem, miejscowym klubem strzelców leśnych i "Mein Kampfem". Wraz z początkowymi sukcesami Niemców rosła buta - "pokornych strzelców"z Głuszycy, ale z początkiem 1943 roku na ówczesnych obywateli Głuszycy padł grom z jasnego nieba. Olbrzymie zskłady przemysłu bawełnianego- podstawa ich

egzystencji- zostały oddane firmie Kruppa. 50.000 wrzecion musiało stanąć. Ludność trzech Głuszyc staciła zatrudnienie, a zmontowanie fabryki broni nie szło tak łatwo. Niemcy Głuszyccy patrzyli na setki najrozmaitrzego typu maszyn, ściągniętych tu z terenu całej Rzeszy a głównie z okolic Mauthausen.
Inż. Dolmuss o tych maszynach wiele wie, ale milczy. Wspomiana natomiast o 70 wagonach kolejowych, które przywoziły dziennie setki najrozmaitszych maszyn. Jedno jest pewne, że nie były one potrzebne rzekomemu hitlerowskiemu miasteczku, wykutemu w Sowich Górach. Towarzysz mój rzuca nagle pytanie:- Czy plotki mieszkańców na temat mającego tu powstać atomowego miasteczka odpowiadały prawdzie?
Czerwona twarz Dolmusa robi się miejscami blada, a szare stalowe oczy pokrywają się powiekami. Łapie się za twarz nerwowym ruchem- jakby chciał odepchnąć nasze pytanie i dopiero po dobrej chwili zaczyna mówić.
PLANY "AA"
- Nie, to nie jest prawda - waży starannie każde słowo. Plany podziemnego miasta widziałem w głównym biurze Organisation Todt w Berlinie i mogę na to przysięgać.
Wątpimy w tej chwili nie w prawdomówność Dolmusa - lecz w autentyczność samych planów dwóch "A" - czyli "Akcji Adolfa".
Plany musiały być podwójne - jedne dla takich jak Dolmuss i te mówiły dla zatuszowania ogromu prac o podziemnym mieście asów reżimu hitlerowskiego - drugie dla dwóch lub trzech zaufanych ludzi, które może mowiły o podziemnym atomowym miasteczku.
Zbliżamy się do b. siedziby Goebbesa. I tutaj jest system sal, korytarzy i mniejszych pomieszczeń. Różnica polega na tym, że korytarze są częściowo omurowane. W dalszych kondygnacjach podziemi można jeszcze dziś spotkać zainstalowane kontakty. W jednym z

rzekomych pomieszczeń Goebbelsa mieściła się centrala telefoniczna. Specjalne urządzenia podsłuchowe, automatycznie wyłączały światło w wypadku nalotu.
ĆWIERĆ MILIONA MTR. KABLI
Dolmuss na widok elektrycznych przewodów znajduje temat do swych ciekawych zwierzeń. Mała ta siedziba wyposażona była w 250.000 metrów przewodów elektrycznych o grubości od 60 mm do 120 mm. Część z nich zabrano do wałbrzyskiej elektrowni. Olbrzymie tranformatory również zainstalowano na tych terenach.
Dolmuss wyjaśnia, że do Głuszycy sprowadzono wyłącznie najnowocześniejsze instalacje elektryczne i on - chociaż jest z zawodu inżynierem - takich instalacji w swym życiu nie widział.
Wjeżdżamy w wąskie uliczki Walimia. Za nami pozostało pasmo gór Sowich z ich nierozwiązaną jeszcze zagadką. Zapytujemy inż. Dolmussa, do jakich celów przygotowano 100 inżynierów i 50,000 robotników?
Tłumaczy nam: - W czasie wojny atomowej ta ilość inżynierów i robotników byłaby jedynie drobnostką.
Na nasze zapytanie, co wie o energii atomowej, odpowiada, że atomy interesują go nie od dzisiaj i wiele wie o ich zastosowaniu...
Nagle jednak milknie a my nie ponawiamy pytań.
ZBIGNIEW MOSINGIEWICZ
KONIEC