SŁOWO POLSKIE NR 298 (353)
WROCŁAW, ŚRODA 29 PAŹDZIERNIKA 1947 ROKU

Część III

Rewelacyjne szczegóły o podziemnym mieście

W PRZEPASTNYCH KORYTARZACH
odkryto 6 drzemiących motorów Diesla
(Od specjalnego wysłannika "Słowa Polskiego")


Nasz specjalny wysłannik postanowił zwiedzić tajemnicze miasto podziemne w Głuszycy. Wraz z przewodnikiem, inż. Dolmussem, jednym z wykonawców poleceń sztabu III Rzeszy i budowniczym dworca głuszyckiego dotarł do wejścia prowadzącego do głównej kwatery Hitlera.

Już przy wejściu widzi się wbite w skałę żelazne kliny. Jak nas objaśnia inż. Dolmuss, miał tu być założony ładunek dynamitu, który pogrzebałby niewątpliwie tajemnicę nigdzie nie kończących się chodników i ponurych sal podziemnego miasta.

Potężne pale dębowe podpierające stropy wzbudzają zaufanie. System podmurowania chodników podobny jest do systemu stosowanego w kopalniach - z tą tylko różnicą, że później miano chodniki obetonować, podobnie jak to uczyniono z mieszczącą się również w podziemnym mieści siedzibą Goeringa.

W miarę posuwania się w głąb chodnika ciemność się powiększa i mały prostokąt światła za nami jest coraz mniej widoczny. Chodnik ten, od którego rozchodzą się dopiero boczne korytarze, kryjące sale i pokoje sztabu Hitlera - ciągnie się przez 3 km. Nie wiemy, jak długo idziemy. Prostokąt światła dawno już zgasł za nami i ciemność rozprasza jedynie nikły płomyk karbidówki. Chodnik gwałtownie obniża się w dół i skręca nagle w prawo. Do głównego chodnika przylega mały tunel. Inż. Dolmuss wprowadza nas do niego i po przejściu mniej więcej dwustu metrów wchodzimy do dużej sali. Miała to być sala posiedzeń.

Przy zainstalowanym świetle, eleganckim umeblowaniu - sala ciepło ogrzana centralnym ogrzewaniem (gdyż i ono było przewidziane w programie budowy) - na pewno wyglądałaby inaczej. Teraz panuje w niej cisza, chłód i ciemność. Od sali posiedzeń wybiegają 3 korytarze. Bez przewodnika można się w nich zgubić. Inż. Dolmuss zachęca nas do wycieczki w korytarz w którym znaleziono przed 14-stu dniami sześć wspaniałych motorów Diesla.

Rozległe korytarze podziemnego miasta, ziejące ciszą i chłodem, kryją zapewne w swoim wnętrzu niejedną tajęmnicę. Ostatnie miesiące istnienia Trzeciej Rzeszy cechował bowiem chaos. Postanowiono między innymi ukryć w labiryncie korytarzy podziemnego miasta mnóstwo maszyn, aby je w odpowiednim momencie wysadzić w powietrze. W ostatniej prawie chwili rozkaz wycofano i postanowiono maszyny uratować. Trzy dworce w Głuszycy przeładowywały dziennie 70 wagonów maszyn najrozmaitszego typu. Nie zdołano jednak wszystkiego wywieźć i wiele maszyn pozostało na miejscu. Wiele z nich służy już Polsce - część (jak owe sześć motorów Diesla, które dopiero w tych dniach odnaleziono) - czeka na swego odkrywcę.

Zagłębiliśmy się na dobre w labirynt chodników. Tymczasem, jak się okazuje, system wentylacyjny uległ w nich zniszczeniu i brak powietrza nie tylko utrudnia nam oddychanie, lecz gasi również płomyk naszej karbidówki i otacza nas nagle nieprzejrzana ciemność...
Z. Mosingiewicz

następna część >>>